Krótka bajka o poranku Wiosny

Wiosna… przebudziła się zbyt wcześnie i chodzi teraz rozczochrana. Tak, rozczochrana właśnie. To ładne słowo i bardzo obrazowe. Zarzuciła szlafroczek z zielonego mchu, bo przecież wciąż jeszcze nie dotarł ten z liści. W rozczochranych jej włosach ptak jakiś gniazdko sobie uwił – twarzowe i nic nie waży.

Kawa. Czas na kawę. Kawa musi być czarna i mocna, z mielonymi żołędziami i ciemnymi owocami leśnego runa. Do niej miodu z leśnych zbiorów spora ilość. Kolor i zapach powodują lekki zawrót głowy – i ta myśl o aksamitnym smaku, zamkniętym w filiżance z białej porcelany.

Rozsiadła się Wiosna wygodnie, ujęła w dłonie filiżankę, zastygła tak, delektując się ciszą wokół. Tylko pojedyncze głosy ptaków w tej ciszy i wiatr gdzieś w gałęziach…

Obok leżą książki do przeczytania, w ładny stosik ułożone. Miała zdążyć przed końcem zimy, lecz nie zdążyła zajrzeć do wszystkich. Jednak przecież przed nią długie ciepłe wieczory i świty słoneczne. Pełne światła i dobrej energii.

Pośpiech nie jest wskazany przy czynnościach, które dają nam radość i siłę. Można nawet je rozłożyć mocno w czasie. Żeby dłużej cieszyć się nimi. Tak specjalnie.

Kot przeciąga się błogo, zahaczając o Wiosnę. Wiosna tymczasem w głowie planuje w co się stroić w tym roku będzie. Trochę jest z niej strojnisia, taka już jej natura. Na to wszyscy czekają gdy nadchodzi.

Jednak jeszcze troszeczkę. Jeszcze w mchu się ogrzewa. Jeszcze głowę może mieć rozczochraną. Niech ten ptak, co sobie gniazdko w jej włosach uwił ze spokojem dokończy swoją pracę. A potem czas niech umila wyśpiewując piosenki. Idealne do porannej mocnej kawy.

Już niedługo lecz nie jeszcze… Wiosna 🍀.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *